WordPress to gotowy system sprzed ponad dwudziestu lat, do którego funkcje dokłada się cudzymi wtyczkami. Next.js to strona pisana pod jedną firmę, razem z panelem obsługującym dokładnie te treści, które ta firma zmienia. Pierwsza droga jest tańsza w dniu uruchomienia i tylko w tym jednym dniu. Druga jest szybsza w działaniu, szybsza we wdrożeniu i spokojniejsza przez kolejne lata, i dlatego to ją proponujemy klientom jako domyślną.
Czym Next.js różni się od WordPressa
Pierwsza różnica jest widoczna gołym okiem. W Next.js projektujemy stronę od pustej kartki, więc układ, animacje i każdy detal wychodzą dokładnie tak, jak je zaplanowaliśmy, bez oglądania się na to, co ktoś przewidział wcześniej. Na WordPressie punktem wyjścia jest kupiony motyw i to on wyznacza granicę: wszystko, co wykracza poza jego ustawienia, trzeba dołożyć wtyczką albo dopisanym kodem, a każda taka zmiana kosztuje czas przy wdrożeniu i wraca przy kolejnych aktualizacjach. Druga różnica siedzi pod spodem, w tym, kto właściwie napisał kod Twojej strony.
WordPress powstał w 2003 roku jako narzędzie do prowadzenia bloga. Wszystko, co firma robi na nim dzisiaj, czyli katalog produktów, rezerwacje, kalkulator, sklep, jest doklejone wtyczką napisaną przez kogoś zupełnie innego. Twoja strona jest wtedy zbiorem kilkunastu programów, które muszą się ze sobą dogadać, chociaż nikt ich razem nie projektował.
Next.js nie jest gotową stroną, tylko środowiskiem, w którym się ją pisze. Na takiej stronie nie ma niczego, czego ktoś świadomie nie dodał. Brzmi to jak wada, dopóki nie policzysz, ile kosztuje kod, którego nigdy nie zamawiałeś.
| WordPress | Next.js | |
|---|---|---|
| Skąd bierze się funkcja | Z wtyczki pobranej z katalogu | Napisana pod Twój przypadek |
| Kto odpowiada za kod | Kilkunastu niezależnych autorów | Wykonawca strony |
| Panel administracyjny | Ten sam dla wszystkich, setki opcji | Tylko pola, które faktycznie zmieniasz |
| Rytm aktualizacji | Kilka razy w miesiącu, obowiązkowo | Wtedy, gdy sam coś zmieniasz |
| Adres logowania w internecie | Tak, pod powszechnie znanym adresem | Tak, chroniony hasłem i limitem prób logowania |
| Granica możliwości | To, co ktoś już napisał | Praktycznie tylko budżet |
Cztery rzeczy, które psują WordPressa
Wtyczki to cudzy kod na Twojej stronie
Typowa strona firmowa na WordPressie ma od kilkunastu do trzydziestu wtyczek: formularz, kreator układu, pamięć podręczna, kopie zapasowe, narzędzie do SEO, galeria, zgody na pliki cookie, ochrona przed spamem. Każda z nich jest osobnym programem z własnym autorem i własnym cyklem życia.
- Autor wtyczki może przestać ją rozwijać. Na stronie zostaje wtedy kod, którego nikt już nie łata.
- Wtyczka może zostać sprzedana komuś innemu. To jedna z częstszych dróg, którymi na strony trafiają obce reklamy i przekierowania.
- Wtyczki wchodzą sobie w drogę. Dwie naraz potrafią wyłączyć trzecią, a przyczynę znajduje się metodą wyłączania po kolei.
- Za wersję darmową płaci się później. Połowa potrzebnych funkcji siedzi w wariancie płatnym, rozliczanym co roku i osobno dla każdej wtyczki.
Aktualizacje, które psują to, co działało
Sam rdzeń WordPressa potrafi aktualizować się automatycznie. Wtyczki i motyw są na głowie właściciela strony, a każda taka aktualizacja jest wgraniem nowej wersji cudzego programu na działającą stronę. Zwykle przechodzi bez śladu. Czasem rozjeżdża układ albo wyłącza formularz i nikt się o tym nie dowiaduje, dopóki klient nie zadzwoni, że nie mógł wysłać zapytania.
Psuje ją aktualizacja wgrana bez kopii zapasowej i bez sprawdzenia, jak strona wygląda po niej. Dlatego przy WordPressie opieka nad stroną nie jest dodatkiem, tylko warunkiem jej działania. Rozpisujemy to przy obsłudze stron internetowych.
Popularność, która przyciąga ataki
WordPress stoi pod większą liczbą stron w internecie niż jakikolwiek inny system i to jest jego największy problem z bezpieczeństwem. Skoro jeden schemat pasuje do milionów stron, opłaca się napisać program, który odwiedza po kolei tysiące adresów i szuka jednej znanej dziury. Twoja strona nie musi nikogo interesować, żeby zostać zaatakowana. Wystarczy, że stoi na tym samym systemie co reszta.
Podatności zgłaszane co roku liczy się w tysiącach, a w zdecydowanej większości nie dotyczą samego WordPressa, tylko wtyczek i motywów. To przewidywalne: rdzeń rozwija zorganizowany zespół, a wtyczkę bardzo często jedna osoba po godzinach.
- Włamanie rzadko kończy się zniknięciem strony. Częściej dokleja do niej niewidoczne podstrony z odnośnikami do obcych serwisów.
- Zainfekowana strona bywa wyrzucana z wyników wyszukiwania i oznaczana ostrzeżeniem w przeglądarce, które widzi każdy odwiedzający.
- Sprzątanie kosztuje więcej niż rok porządnej opieki, bo trzeba oczyścić pliki, bazę danych i konta pocztowe, a potem odzyskać zaufanie wyszukiwarki.
Szybkość, o którą trzeba walczyć
Strona na WordPressie składa podstronę od nowa przy każdym wejściu: odpytuje bazę danych, uruchamia wtyczki, buduje kod strony. Żeby działała szybko, dokłada się wtyczkę od pamięci podręcznej, potem kolejną od kompresji zdjęć. To działa, tylko każdy z tych kroków jest pracą, którą ktoś musi wykonać, a potem utrzymać.
Osobnym obciążeniem są kreatory układu, na których powstaje dziś blisko połowa stron na WordPressie, a sam Elementor stoi pod mniej więcej co trzecią. Są wygodne w edycji, ale generują ciężki kod, bo muszą przewidzieć każdy możliwy układ. Na telefonie w słabym zasięgu różnicę widać gołym okiem, a Google mierzy ją i bierze pod uwagę w wynikach wyszukiwania.
Co daje Next.js
Szybkość: strona gotowa, zanim ktokolwiek na nią wejdzie
Podstrony w Next.js nie są składane od nowa przy każdym wejściu. Gotowa strona leży w pamięci podręcznej sieci serwerów rozstawionych po świecie i odwiedzający dostaje ją z węzła położonego najbliżej siebie. Treści z panelu mają swoją bazę danych, ale odpytujemy ją przy budowaniu strony i potem co jakiś czas w tle, a nie przy każdym kliknięciu. Stąd biorą się czasy ładowania liczone w ułamkach sekundy, bez comiesięcznej opieki nad wydajnością. Obrazy i kroje pisma nadal trzeba przygotować z głową, ale robi się to raz, przy wdrożeniu.
Wyjątkiem są miejsca, które muszą pokazywać stan na teraz: koszyk w sklepie, podgląd zamówienia, strefa klienta. Te powstają na żądanie, bo gotowa kopia sprzed godziny byłaby tam bezużyteczna. Na stronie firmowej takich miejsc zwykle nie ma w ogóle.
Ta sama strona jest przy tym w całości czytelna dla wyszukiwarki, bo treść siedzi w kodzie od razu, a nie jest doklejana skryptem po załadowaniu. To jeden z powodów, dla których pozycjonowanie strony startuje tu z lepszego miejsca.
Tempo wdrożenia: gotowe klocki zamiast polowania na wtyczki
Drugi rodzaj szybkości dotyczy naszej pracy, ale odczuwa go klient. Przez lata zbudowaliśmy własną bibliotekę komponentów w Next.js: sekcje ofertowe, galerie realizacji, formularze, cenniki, panel do treści. Każdy z nich jest już napisany, przetestowany na telefonach i sprawdzony pod kątem wyszukiwarki. Nowa strona powstaje więc ze złożenia gotowych części i dopisania tego, co w danej firmie jest naprawdę wyjątkowe.
Ta sama strona na WordPressie zajmuje nam kilkakrotnie więcej czasu. Każdą funkcję trzeba tam wybrać spośród kilkunastu wtyczek, sprawdzić, czy jest utrzymywana, czy nie kłóci się z pozostałymi i czy nie spowalnia strony, a potem jeszcze zmusić szablon, żeby wyglądał tak, jak ustaliliśmy z klientem. Przy Next.js ten czas idzie na projekt i treści zamiast na godzenie ze sobą cudzego kodu.
Dla zamawiającego oznacza to jedno: termin uruchomienia jest datą, a nie widełkami, a poprawki po starcie wchodzą w kilka godzin, nie po kolejnej aktualizacji wtyczki.
Bezpieczeństwo: mniej drzwi, które można wyważyć
Na stronie w Next.js nie ma bazy danych wystawionej na świat ani wtyczek, w których ktoś mógłby znaleźć lukę. Automaty krążące po internecie pytają najczęściej o adresy i pliki WordPressa, a tych tutaj po prostu nie ma, więc zdecydowana większość takich prób kończy się na pustym miejscu.
Panel logowania oczywiście istnieje i nie udajemy, że jest ukryty. Stoi pod zwykłym adresem, bo chowanie ścieżki nie jest żadnym zabezpieczeniem: prędzej czy później i tak zostanie znaleziona. Chroni go hasło, którego nie przechowujemy w czytelnej postaci, oraz limit prób logowania, po którym kolejne podejścia z tego samego miejsca są odrzucane. Zgadywanie hasła przestaje się wtedy opłacać.
To nie jest magia, tylko mniejsza liczba miejsc, w których coś może pęknąć. Sam Next.js dostaje poprawki bezpieczeństwa kilka razy w roku i trzeba je wgrać, a zdarzały się wśród nich błędy poważne. Różnica polega na częstotliwości: kilka razy w roku jedna aktualizacja frameworka zamiast kilkunastu wtyczek co miesiąc. Formularz, panel i integracje nadal wymagają rozsądnej konfiguracji.
Panel do treści dopasowany do Twojej firmy
To jest ta zaleta, którą klienci doceniają najpóźniej i najmocniej. Panel WordPressa wygląda tak samo u blogera kulinarnego i w firmie budowlanej: kilkadziesiąt pozycji w menu, z których używa się trzech. Treść edytuje się w kreatorze układu, więc jednym nieostrożnym ruchem da się rozjechać wygląd strony, a potem zadzwonić do wykonawcy.
Panel pisany pod firmę zawiera dokładnie to, co ta firma zmienia w ciągu roku, i nic ponadto.
- Realizacja: nazwa, branża, zdjęcia, efekt w liczbach. Wypełniasz pola, układ zostaje ten sam.
- Cennik: pakiet, cena, lista pozycji. Podniesienie ceny to jedno pole, nie przebudowa tabeli.
- Zespół, oferta, opinie, ogłoszenia o pracę: osobne listy z gotowymi polami i podpowiedziami.
- Wyglądu nie da się zepsuć, bo nie zarządza nim osoba wpisująca treść.
Skutek jest praktyczny: treści zmienia osoba z firmy, a nie agencja na zlecenie. To najczęściej decyduje o tym, czy strona po dwóch latach pokazuje aktualną ofertę, czy tę sprzed dwóch lat.
Funkcje, których we WordPressie nie da się dołożyć
Przy WordPressie odpowiedź na pytanie „czy da się zrobić X” brzmi: sprawdzimy, czy ktoś napisał do tego wtyczkę. Przy Next.js brzmi: da się, pytanie ile to zajmie. Różnicę widać dopiero wtedy, gdy firma chce czegoś, czego nie ma w katalogu.
- Kalkulator wyceny liczący według Twoich stawek, z wysyłką wyniku na adres klienta.
- Konfigurator produktu z podglądem zmieniającym się na żywo przy każdym kliknięciu.
- Połączenie z programem magazynowym albo systemem do fakturowania, żeby stany i ceny nie były przepisywane ręcznie.
- Strefa dla klienta z jego zamówieniami, umowami albo raportami.
- Wyszukiwarka po Twoich kryteriach, na przykład po parametrach maszyny, a nie po nazwie producenta.
Każda z tych rzeczy jest oczywiście wyceniana osobno. Rzecz w tym, że jest wyceniana, a nie odrzucana.
Next.js i WordPress: porównanie punkt po punkcie
| Czego dotyczy | Next.js | WordPress |
|---|---|---|
| Szybkość | Bardzo dobra od pierwszego dnia, bez dokładania czegokolwiek | Dobra po optymalizacji i pod warunkiem jej utrzymania |
| Czas do uruchomienia | Krótszy: składamy stronę z komponentów, które już mamy napisane i przetestowane | Dłuższy: każdą funkcję trzeba dobrać z wtyczek i zgrać ze sobą |
| Rutynowe aktualizacje | Kilka razy w roku, sam framework | Kilka razy w miesiącu, każda wtyczka osobno |
| Ryzyko włamania | Mniejsze, ale nie zerowe | Realne, rośnie z każdą wtyczką |
| Edycja treści | Panel pod firmę, układu nie da się zepsuć | Panel uniwersalny, układ łatwo rozjechać |
| Nietypowa funkcja | Do napisania, kwestia budżetu | Zależy, czy ktoś napisał wtyczkę |
| Koszt utrzymania | Hosting, opieka dobrowolna | Hosting plus opieka, w praktyce obowiązkowa |
| Koszt wdrożenia | Wyższy, od 1799 zł | Niższy, od 1299 zł |
| Zmiana wykonawcy | Trudniejsza, potrzebny programista Next.js | Łatwa, WordPressa zna każdy |
Jeden wiersz tej tabeli działa przeciwko nam i zostaje w niej celowo. WordPressa obsłuży niemal każde studio webowe w Polsce, a Next.js zawęża krąg do wykonawców pracujących w tej technologii. Przekazanie strony innej firmie jest przy WordPressie po prostu łatwiejsze. To jedyna wada Next.js, która nie zmniejsza się z czasem.
Ile kosztuje WordPress i Next.js przez trzy lata
Porównywanie samej ceny wdrożenia jest mylące, bo pomija wszystko, co dzieje się po odbiorze strony. Poniżej najtańszy pakiet z każdego cennika policzony przez trzy lata.
| Pozycja | Next.js | WordPress |
|---|---|---|
| Wdrożenie | 1299 zł, pakiet One Page | 1799 zł, pakiet Starter |
| Panel do samodzielnej edycji | W cenie systemu | 300 zł |
| Domena i hosting przez 3 lata | 700 zł, pierwsze 12 miesięcy w cenie pakietu | 700 zł, pierwsze 12 miesięcy w cenie pakietu |
| Aktualizacje i kopie zapasowe przez 3 lata | 0 zł, jeśli wgrywasz je sam. Inaczej abonament opieki przez cały ten czas | 0 zł, jeśli sam wgrywasz poprawki frameworka. Nie ma listy wtyczek do pilnowania co miesiąc |
| Razem bez opieki | od 1999 zł | od 2799 zł |
Kolumna WordPressa wygląda w tej tabeli taniej, tylko obiecuje znacznie mniej, niż się wydaje. Najtańszy pakiet WordPressa to jedna przewijana strona, a najtańszy pakiet Next.js daje do pięciu podstron, więc rachunek i tak wypada tu dla WordPressa łagodnie. Ten wariant jest przy tym bardziej ryzykowny, bo zakłada, że ktoś w firmie co miesiąc wgra aktualizacje, sprawdzi stronę po nich i zrobi kopię zapasową. Strony, które trafiają do nas do ratowania, prawie zawsze pochodzą właśnie z tego wariantu. Jeśli opiekę zleca się na zewnątrz, jej abonament przez trzy lata przekracza całą różnicę z ostatniego wiersza, czyli 800 zł, i to nawet przy najtańszym pakiecie opieki.
To nasze stawki, nie średnia rynkowa, i dotyczą najtańszego wariantu z obu cenników. Większa strona, sklep, wersje językowe albo integracje przesuwają obie kolumny w górę, ale nie zmieniają kierunku: różnica we wdrożeniu jest jednorazowa, różnica w utrzymaniu wraca co roku. Szerzej rozkładamy to we wpisie ile kosztuje strona internetowa.
Kiedy WordPress nadal jest lepszym wyborem
Nie każdą stronę warto pisać od zera, a twierdzenie, że jest inaczej, byłoby nieuczciwe. Są sytuacje, w których odradzamy Next.js własnym klientom.
- Budżet zamyka się w granicach półtora tysiąca złotych, a strona ma przede wszystkim istnieć pod własnym adresem.
- Serwis żyje z bloga prowadzonego przez kilka osób, które publikują codziennie i potrzebują pełnej swobody w układzie każdego wpisu.
- Praca firmy jest zbudowana wokół konkretnej wtyczki, na przykład niszowego systemu rezerwacji zintegrowanego z branżowym oprogramowaniem.
- Zależy Ci, żeby stronę mógł przejąć dowolny wykonawca w tydzień, bez szukania kogoś od konkretnej technologii.
W pozostałych przypadkach, a to jest zdecydowana większość stron firmowych i mniejszych sklepów internetowych, rachunek wychodzi na korzyść Next.js już w drugim roku.
Jak wygląda przejście z WordPressa na Next.js
Firmy z działającą stroną boją się przede wszystkim jednego: że po przeprowadzce znikną z Google. To ryzyko jest realne, ale wyłącznie wtedy, gdy przeprowadzkę robi się bez planu. Kolejność wygląda u nas tak samo przy każdym projekcie.
- Spis wszystkich adresów, które mają ruch albo odnośniki z zewnątrz. Wyciągamy go z Search Console i z analityki, nie z pamięci.
- Przeniesienie treści razem z tytułami, opisami i hierarchią nagłówków. Tekst zostaje ten sam, zmienia się to, co go serwuje.
- Przekierowania stałe z każdego starego adresu na nowy odpowiednik. To jest ten krok, którego pominięcie kosztuje widoczność.
- Uruchomienie pod adresem testowym, sprawdzenie na telefonach i pomiar szybkości przed i po, żeby było czym się później pochwalić.
- Przełączenie domeny i obserwacja widoczności przez kilka tygodni, żeby wyłapać adresy, które umknęły w pierwszym kroku.
Przy poprawnych przekierowaniach spadek jest chwilowy i mieści się w kilku tygodniach. Przy pominiętych jest trwały i kosztuje więcej niż cała migracja. Zapytaj wykonawcę o mapę przekierowań, zanim podpiszesz umowę. Brak odpowiedzi jest ważniejszym sygnałem niż cena.
Najczęstsze pytania o WordPress i Next.js
Czy stronę w Next.js mogę edytować sam, bez programisty?
Tak, o ile zamówisz panel. W pakietach Starter i Biznes jest dodatkiem za 300 zł, w pakiecie Premium wchodzi w cenę. Panel obejmuje treści ustalone na etapie projektu, zwykle ofertę, cennik, realizacje, zespół i wpisy na blogu. Zmiana układu strony pozostaje zadaniem wykonawcy i jest to celowe: dzięki temu strona wygląda po roku tak samo dobrze jak w dniu odbioru.
Czy Next.js jest lepszy dla SEO niż WordPress?
Sama technologia nie daje przewagi w rankingu, bo Google nie ocenia tego, w czym stronę napisano. Daje za to lepszy punkt wyjścia: szybsze ładowanie, czysty kod i pełną kontrolę nad tytułami, nagłówkami i danymi strukturalnymi. Na WordPressie to samo jest osiągalne, tylko wymaga wtyczki, jej konfiguracji i pilnowania, żeby kolejna wtyczka tego nie zepsuła.
Co się stanie, jeśli za dwa lata zmienię wykonawcę?
Kod strony jest Twój i przekazujemy repozytorium razem z kompletem dostępów. Nowy wykonawca musi znać Next.js, co zawęża krąg w porównaniu z WordPressem, którego zna niemal każda agencja. Uczciwie: to realna wada tej technologii i jedyna, która nie znika z upływem czasu.
Czy na Next.js da się zrobić sklep internetowy?
Tak i robimy to regularnie. Przy niewielkim katalogu sklep pisany pod klienta działa szybciej i taniej w utrzymaniu niż WooCommerce, bo nie dźwiga funkcji, których ten sklep nie używa. Przy bardzo dużym asortymencie z wieloma wariantami sensowniej jest podpiąć gotową platformę sprzedażową pod front napisany w Next.js.
Ile trwa zbudowanie strony w Next.js?
Prosta strona bez panelu powstaje w tydzień do dwóch. Strona firmowa z panelem zajmuje od trzech do pięciu tygodni. Najdłuższym elementem nie jest programowanie, tylko czekanie na treści i zdjęcia od klienta, co zresztą wygląda tak samo przy każdej technologii.
Czy muszę wykupić opiekę nad stroną w Next.js?
Nie w takim zakresie jak przy WordPressie. Strona bez wtyczek nie ma comiesięcznej listy aktualizacji, zostaje sam framework z poprawkami kilka razy w roku. Opieka jest więc usługą dobrowolną i kupują ją firmy, które chcą mieć kogoś od tych poprawek, zmian w treści i drobnych rozbudów. Przy WordPressie traktujemy ją inaczej: bez regularnych aktualizacji strona po roku staje się celem, więc jest to wydatek obowiązkowy.



