Google Ads trafia do ludzi, którzy właśnie szukają tego, co sprzedajesz. Facebook Ads pokazuje Twoją ofertę tym, którzy jeszcze o niej nie pomyśleli. Ta jedna różnica decyduje o wyborze mocniej niż cokolwiek innego, a wynika z niej także to, ile trzeba wydać, zanim pojawią się pierwsze zapytania.
Google Ads łapie istniejący popyt, Facebook Ads go tworzy
Ktoś, komu pękła rura, wpisuje w telefon „hydraulik nocą Koszalin”. Chce rozwiązania natychmiast i porówna dwie pierwsze oferty. To jest sytuacja dla wyszukiwarki: popyt już jest, wystarczy się w nim pokazać.
Nikt natomiast nie wpisuje w wyszukiwarkę „kurs pieczenia chleba na zakwasie, o którym nie wiedziałem, że mnie interesuje”. Taki klient musi zobaczyć ofertę, zanim uzna, że jej chce. To jest sytuacja dla mediów społecznościowych: popyt trzeba wytworzyć obrazem, filmem i powtórzeniem.
Wpisz swoją usługę w wyszukiwarkę tak, jak zrobiłby to klient. Jeśli widzisz reklamy konkurencji, popyt istnieje i Google Ads ma sens. Jeśli wyników jest garstka i nikt nie płaci za reklamę, popyt trzeba dopiero zbudować.
Kiedy wybrać Google Ads
- Usługi awaryjne i pilne: hydraulik, elektryk, holowanie, serwis komputerowy, ślusarz.
- Usługi specjalistyczne, które klient zna z nazwy: geodeta, tłumacz przysięgły, kancelaria, gabinet stomatologiczny.
- Sklepy z produktami, których ludzie szukają po nazwie albo modelu.
- Branże, w których decyzja zapada szybko, a klient porównuje dwie, trzy oferty i dzwoni.
Wspólny mianownik: klient zna nazwę problemu albo produktu. Reklama nie musi go przekonywać, że potrzebuje usługi, tylko że ma wybrać właśnie Ciebie. Zwykle oznacza to szybszy zwrot, ale też wyższą cenę za kliknięcie, bo licytujesz się z konkurencją o tę samą osobę.
Kiedy wybrać Facebook Ads i Instagram
- Produkty, które trzeba zobaczyć: meble, ubrania, biżuteria, wyposażenie wnętrz, rękodzieło.
- Usługi lokalne z elementem przyjemności: restauracje, salony kosmetyczne, siłownie, fotografowie.
- Wydarzenia i zapisy: warsztaty, kursy, koncerty, dni otwarte.
- Nowe kategorie, w których klienci nie wiedzą jeszcze, jak nazwać to, czego szukają.
Tutaj pracuje obraz i powtórzenie. Pierwszy kontakt rzadko kończy się zakupem, ale buduje rozpoznawalność, którą można potem wykorzystać. Kliknięcie kosztuje mniej niż w wyszukiwarce, za to droga od kliknięcia do zapytania jest dłuższa.
Google Ads i Facebook Ads: porównanie w liczbach
| Google Ads | Facebook i Instagram | |
|---|---|---|
| Do kogo trafia | Do szukających konkretnej rzeczy teraz | Do osób pasujących do profilu, niezależnie od potrzeby |
| Pierwsze zapytania | Zwykle w pierwszym tygodniu | Częściej po dwóch do czterech tygodni |
| Koszt kliknięcia | Wyższy, rośnie z konkurencją w branży | Niższy, zależy głównie od jakości materiału |
| Czego wymaga | Dobrej strony docelowej i przemyślanych fraz | Dobrych zdjęć albo filmów, regularnie wymienianych |
| Kiedy przestaje działać | Gdy skończy się budżet, ruch znika z dnia na dzień | Gdy materiał się opatrzy, skuteczność spada stopniowo |
| Największa zaleta | Klient jest już zdecydowany na zakup | Dociera do ludzi, którzy sami by Cię nie znaleźli |
| Największa wada | Drogo w branżach z ostrą konkurencją | Wymaga stałego dopływu nowych materiałów |
Ile pieniędzy trzeba przygotować na start kampanii
To pytanie ma dwie odpowiedzi, a mylenie ich jest najczęstszym nieporozumieniem w rozmowach o reklamie. Budżet reklamowy trafia do Google albo do Meta i zamienia się w wyświetlenia. Koszt obsługi to wynagrodzenie za ustawienie i prowadzenie kampanii. To dwie osobne pozycje i obie trzeba policzyć.
| Pozycja | Google Ads | Meta Ads |
|---|---|---|
| Budżet reklamowy, minimum sensowne | od 800 zł | od 800 zł |
| Obsługa kampanii u nas | od 799 zł | od 500 zł |
| Łącznie na start | od 1599 zł | od 1300 zł |
| Czas do pierwszych wniosków | 2 do 4 tygodni | 4 do 6 tygodni |
Minimalny budżet wychodzi w obu miejscach podobny, ale kupuje co innego. W wyszukiwarce kliknięcie kosztuje więcej, więc za te same pieniądze dostajesz mniej wejść, za to od osób gotowych kupić. W mediach społecznościowych wejść jest więcej, ale zapytanie przychodzi zwykle dopiero po kolejnym kontakcie.
Kampania z budżetem 300 zł miesięcznie nie zbierze wystarczająco danych, żeby cokolwiek na ich podstawie poprawić. Zamiast dzielić mały budżet na dwie platformy, lepiej postawić wszystko na jedną i dać jej działać przez trzy miesiące.
Cztery sposoby na przepalenie budżetu reklamowego
- Kierowanie reklamy na stronę główną zamiast na podstronę opisującą reklamowaną usługę. Klient ląduje w miejscu, w którym musi szukać od nowa, i wychodzi.
- Brak wykluczeń we frazach. Bez nich reklama serwisu klimatyzacji wyświetla się na hasło „naprawa klimatyzacji samodzielnie” i płacisz za osoby, które właśnie postanowiły nie wzywać fachowca.
- Wyłączanie kampanii po dwóch tygodniach, bo „nie ma efektu”. Pierwsze dwa tygodnie to zbieranie danych, a nie zbieranie zapytań.
- Brak pomiaru. Jeśli nie wiadomo, ile zapytań przyszło z reklamy, jedyne, co widać, to koszt, i wtedy każda kampania wygląda na nieopłacalną.
Jak sprawdzić, czy kampania się opłaca
Liczba kliknięć nie mówi nic. Liczy się koszt jednego zapytania i to, ile z zapytań zamienia się w zlecenie. Jeśli wydajesz 1500 zł miesięcznie i dostajesz z tego dziesięć zapytań, jedno kosztuje 150 zł. Czy to dobrze, zależy wyłącznie od tego, ile zarabiasz na jednym zleceniu i ile z tych dziesięciu zapytań kończy się podpisem.
Ten rachunek trzeba zrobić przed uruchomieniem kampanii, a nie po trzech miesiącach. Ustawiamy pomiar zapytań na starcie każdej kampanii, żeby rozmowa o wynikach opierała się na liczbach, a nie na wrażeniu.
Reklama nie naprawia złej oferty. Sprawia tylko, że więcej osób ją zobaczy.
Zespół Optiweb
A jeśli budżet starcza tylko na jedną platformę
Zacznij od tego, czego klienci szukają sami. Jeśli test z początku tekstu pokazał reklamy konkurencji w wyszukiwarce, postaw na kampanie Google Ads i daj im kwartał. Jeśli wyników było niewiele, a Twój produkt dobrze wygląda na zdjęciu, zacznij od reklam na Facebooku i Instagramie. Rozdzielanie małego budżetu na obie platformy jednocześnie kończy się dwiema kampaniami, które nie zdążyły się rozpędzić.
Najczęstsze pytania o reklamę w internecie
Czy reklama zastąpi pozycjonowanie?
Nie, bo działa tylko dopóki płacisz. W dniu wyłączenia kampanii ruch z reklam znika w całości. Pozycjonowanie działa odwrotnie: buduje się miesiącami, ale efekt zostaje. Najlepiej sprawdza się połączenie, gdzie reklama daje zapytania od razu, a pozycjonowanie stopniowo obniża koszt ich pozyskania.
Czy mogę prowadzić kampanię samodzielnie?
Tak, obie platformy są otwarte dla każdego. Problem polega na tym, że domyślne ustawienia obu systemów są korzystne dla nich, nie dla Ciebie: automatycznie poszerzają grono odbiorców i zwiększają wydatki. Samodzielna kampania bez wykluczeń i pomiaru zwykle kosztuje więcej niż kampania z obsługą.
Ile trwa, zanim kampania zacznie zarabiać?
W wyszukiwarce pierwsze zapytania pojawiają się zwykle w pierwszym tygodniu, ale ocena opłacalności wymaga około miesiąca. W mediach społecznościowych trzeba liczyć od czterech do sześciu tygodni, bo droga od pierwszego kontaktu do decyzji jest dłuższa.
Czy mała firma lokalna ma sens w Google Ads?
Zwykle tak, i to lepszy niż duża, bo kampanię można ograniczyć do jednego miasta albo promienia kilkunastu kilometrów. Konkurencja w takim obszarze jest mniejsza, więc kliknięcie kosztuje mniej. Warto połączyć to z zadbaną wizytówką Google, bo obie rzeczy pokazują się w tym samym miejscu wyników.
Co jeśli moja strona nie jest gotowa?
Wtedy najpierw strona. Reklama kierująca na wolną albo niejasną stronę oznacza płacenie za kliknięcia osób, które zaraz wyjdą. Taniej jest odłożyć kampanię o miesiąc, niż finansować wizyty, które nie mają szansy zamienić się w zapytanie.



